Najnowsze wpisy

Strofantyna: co to jest, dlaczego zniknęła z aptek i którą książkę o niej wybrać

Ktoś z rodziny słyszy od znajomego, że istnieje lek na serce, o którym lekarze milczą. Nazywa się strofantyna i podobno przerywa zawał w kilka minut. W aptece farmaceutka rozkłada ręce, a wyszukiwarka pokazuje fora, butelki kropli po kilkaset złotych i dwie książki o prawie takim samym tytule.

Krótka odpowiedź: strofantyna istnieje i naprawdę działa na serce. To glikozyd nasercowy z nasion afrykańskich roślin, przez kilkadziesiąt lat podawany w szpitalach, najczęściej dożylnie. Spór nie dotyczy tego, czy wpływa na serce. Dotyczy tego, czy przyjmowana doustnie działa przewidywalnie i czy korzyść przeważa nad ryzykiem. W Polsce nie ma jej dziś w żadnej zarejestrowanej postaci.

Poniżej wyjaśniamy, czym jest strofantyna, jak trafiła od afrykańskich myśliwych do europejskich klinik, dlaczego zniknęła z aptek i co naprawdę kryje się pod hasłem „krople strofantyny”. Na końcu porównujemy dwie książki o strofantynie z naszej oferty i podpowiadamy, którą wybrać.

W skrócie

  • Strofantyna to lek nasercowy, nie zioło. Należy do glikozydów nasercowych, tak jak digoksyna. Hamuje pompę sodowo-potasową w komórkach serca, a dawka skuteczna i dawka toksyczna leżą blisko siebie.
  • W Polsce nie ma jej w żadnej zarejestrowanej postaci. Rejestr Produktów Leczniczych nie zawiera ani leku, ani homeopatii ze strofantyną. Państwowe Ratownictwo Medyczne nie używa jej od 1999 roku.
  • Nie zniknęła przez zakaz. Od lat 80. kardiologia miała lepiej zbadane leki, a niemiecki producent doustnego Strodivalu nie przedstawił badań wymaganych do ponownego dopuszczenia. Lek zniknął z rynku w 2012 roku.
  • Doustna strofantyna nie działa tak, jak obiecują okładki. Z przewodu pokarmowego wchłania się około 1,4 do 2,5 % dawki, a digoksyna 60 do 80 %. Nie ma dużego badania klinicznego, które potwierdzałoby jej skuteczność.
  • Za darmo: zmierz ciśnienie w domu przez 7 dni, zapisz wyniki i zanieś kardiologowi razem z pytaniami o strofantynę. Jeśli chcesz poznać argumenty zwolenników, na początek wystarczy 48-stronicowa broszura.

Spis treści

Co to jest strofantyna?

Strofantyna to glikozyd nasercowy, czyli substancja, która zwiększa siłę skurczu serca. Pozyskuje się ją z nasion afrykańskich roślin z rodzaju Strophanthus, po polsku skrętnik. Najbardziej znana postać, g-strofantyna, to ta sama cząsteczka co ouabaina. Do tej samej grupy należy digoksyna, lek z naparstnicy stosowany do dziś.

W literaturze spotkasz dwie odmiany. g-strofantyna, czyli ouabaina, pochodzi z nasion Strophanthus gratus. Zawierają one od 4 do 8 % glikozydów, z czego 90 do 95 % to właśnie ouabaina. k-strofantyna to mieszanina kilku glikozydów z nasion Strophanthus kombe. W międzynarodowej klasyfikacji leków strofantyny mają własny kod C01AC, obok glikozydów naparstnicy.

To rozróżnienie ma znaczenie praktyczne. Kiedy ktoś pisze na forum, że „bierze strofantynę”, może mieć na myśli recepturę z g-strofantyną, homeopatię albo nalewkę z nasion, a każda z nich zawiera inną ilość substancji czynnej. Badacze z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu opisali w 2022 roku, że saponiny obecne w nasionach mogą zmieniać wchłanianie glikozydów, zwłaszcza z preparatów robionych w domu.

Historia strofantyny: od trucizny strzałowej do szpitala

Historia strofantyny zaczyna się na afrykańskich polowaniach, a kończy w sporach niemieckich lekarzy. Po drodze jest szczoteczka do zębów, francuski chemik i klinika w Strasburgu.

Trucizna na groty strzał

Nasiona i korzenie Strophanthus kombe, rosnącego od Kenii i Tanzanii po północ RPA, służyły do zatruwania strzał od czasów prehistorycznych. W Afryce Zachodniej myśliwi mielili nasiona Strophanthus gratus, mieszali je z lepkim sokiem roślin i maczali w tej masie groty. Mięso upolowanego zwierzęcia jedzono, odrzucając tylko okolicę rany.

David Livingstone opisał w relacji z wyprawy nad Zambezi, że truciznę nakładano na drewno pod żelaznym grotem i że zabijała każdą zwierzynę poza słoniem i hipopotamem.

Szczoteczka Johna Kirka

Lekarz tej wyprawy, John Kirk, zebrał roślinę w marcu 1859 roku. W relacji Livingstone'a z 1865 roku jest scena, od której zaczyna się medyczna historia strofantyny. Kirk nosił w kieszeni szczoteczkę do zębów, na którą dostała się odrobina trucizny. Poczuł gorzki smak, ale przypisał go chininie, bo trzonkiem szczoteczki czasem ją nabierał. Jego tętno, przyspieszone przez przeziębienie, od razu spadło, a następnego dnia czuł się zupełnie dobrze.

Livingstone od razu zastrzegł, że z jednego przypadku niewiele wynika. Ta scena dobrze jednak pokazuje, co robi strofantyna: już w bardzo małej ilości zmienia pracę serca.

Thomas Fraser i pierwsza nalewka

W Edynburgu nasiona badał farmakolog Thomas Richard Fraser. Od 1874 roku podawał strofantus chorym, w 1885 roku przedstawił wyniki na zjeździe Brytyjskiego Towarzystwa Lekarskiego, a rok później firma Burroughs Wellcome sprzedawała już nalewkę ze strofantusa w Wielkiej Brytanii i w USA.

Ouabaina: czysta substancja z 1888 roku

W kwietniu 1888 roku francuski chemik Arnaud wyodrębnił krystaliczną substancję z trucizny strzałowej Somalijczyków, robionej z drewna i korzeni drzewa ouabaïo. Nazwał ją ouabainą. Pod koniec tego samego roku otrzymał tę samą substancję z nasion strofantusa z Gabonu. Stąd dzisiejsza zasada: g-strofantyna i ouabaina to dwie nazwy jednej cząsteczki.

Arnaud zanotował też, że ouabaina nie truje „przez żołądek”. Ta obserwacja pasuje do zwyczaju myśliwych, którzy jedli mięso upolowanej zwierzyny. Zapowiada też problem, o który lekarze spierają się do dziś: słabe wchłanianie strofantyny z przewodu pokarmowego.

Strasburg 1906: strofantyna dożylnie

Przełom przyszedł w Niemczech. Na przełomie 1905 i 1906 roku lekarze Fraenkel i Schwartz podawali w klinice w Strasburgu dożylnie preparat Strophanthin Boehringer. Pierwsze wyniki przedstawili w 1906 roku na kongresie internistów w Monachium. Od tego czasu strofantynę podawano głównie dożylnie w nagłej niewydolności serca, a dalsze leczenie prowadzono doustną naparstnicą.

W Niemczech k-strofantyna i g-strofantyna były standardem leczenia do lat 70. XX wieku. Przypomniał to jeszcze niemiecki Federalny Sąd Socjalny w wyroku z 2024 roku.

Berthold Kern i spór o strofantynę doustną

Druga część historii należy do Bertholda Kerna. W 1951 roku wydał książkę o doustnym stosowaniu strofantyny, a w 1969 roku pracę o własnej teorii zawału: komórka mięśnia sercowego źle wykorzystuje tlen, co prowadzi do kwasicy, a niedokrwienie jest wtórne. Kern i jego zwolennicy zalecali doustną strofantynę w chorobach serca, zwłaszcza w chorobie wieńcowej.

Tezom Kerna poświęcono 19 listopada 1971 roku kolokwium naukowe. Jedna z niemieckich relacji z tego spotkania nosiła tytuł „100 procent zapobiegania zawałowi?”. W 1977 roku lekarze kliniki uniwersyteckiej w Heidelbergu, Schettler, Weber i Kübler, napisali w „Deutsches Ärzteblatt”, że według kolokwium rzekome sukcesy doustnej strofantyny nie zostały ani uprawdopodobnione, ani udowodnione. Dodali, że podjęzykowo wchłania się od 0,7 do 2,4 % dawki, a kwasica jest skutkiem niedotlenienia serca, a nie przyczyną zawału.

Obie książki z naszej oferty stoją po stronie zwolenników strofantyny. Książka Kaegelmanna i Debusmanna wprost broni teorii Kerna. To dobrze wiedzieć przed zakupem.

1991: substancja podobna do ouabainy w ludzkiej krwi

W 1991 roku zespół Hamlyna opisał w osoczu człowieka substancję, której w spektrometrii mas nie dało się odróżnić od ouabainy. Najwięcej było jej w nadnerczach. Odkrycie jest prawdziwe, ale nie przemawia za przyjmowaniem strofantyny. Wyższe stężenia tej substancji częściej towarzyszą nadciśnieniu i gorszemu rokowaniu w kardiomiopatii rozstrzeniowej, a u szczurów 5-tygodniowy wlew ouabainy wywołał nadciśnienie.

Część laboratoriów w ogóle jej nie wykrywa, więc spór o jej istnienie trwa. Blaustein, jeden z głównych badaczy tej substancji, napisał w 2018 roku, że nie ma kontrolowanego badania doustnej ouabainy, a wszystkie dowody są anegdotyczne.

Jak działa strofantyna na serce?

Strofantyna hamuje pompę sodowo-potasową w komórkach mięśnia sercowego. W komórce zostaje więcej sodu, a w ślad za nim więcej wapnia, więc serce kurczy się mocniej. Glikozydy zwalniają też rytm serca. Ten sam mechanizm przy zbyt dużej dawce wywołuje groźne zaburzenia rytmu, bo margines bezpieczeństwa jest wąski.

Od digoksyny strofantyna różni się tym, że działa szybciej i krócej. Dlatego w szpitalach podawano ją dożylnie w stanach nagłych, a na co dzień używano naparstnicy. Dr n. med. Klaudiusz Komor, kardiolog i wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej, mówił w 2025 roku, że między dawką leczniczą a toksyczną jest bardzo mała rozbieżność, a przy przedawkowaniu albo chorych nerkach strofantyna staje się toksyczna.

Czy strofantyna działa doustnie? Sedno całego sporu

Nie ma na to dobrych dowodów. Dożylnie strofantyna działa szybko i silnie. Doustnie wchłania się z przewodu pokarmowego tylko około 1,4 do 2,5 % dawki, a digoksyna 60 do 80 %. Do tego wchłanianie bardzo różni się między ludźmi. Dlatego skutek tabletki czy kropli trudno przewidzieć, a to przy glikozydzie nasercowym poważny problem.

Dolna granica pochodzi z badania na 33 zdrowych ochotnikach z 1986 roku: co najmniej 1,4 % dawki. Przegląd Blausteina z 2018 roku podaje dla ouabainy około 2 do 2,5 %, a dla digoksyny 70 do 80 %.

Co pokazały badania kliniczne

Austriacki oddział Cochrane przejrzał badania w 2021 roku i znalazł po jednym w każdym wskazaniu. W chorobie wieńcowej 30 osób dostawało kapsułki g-strofantyny albo placebo (1985). Wynik wypadł na korzyść strofantyny, ale autorzy przeglądu uznali go za mało przekonujący. W niewydolności serca 22 osoby dostawały k-strofantynę we wstrzyknięciach albo digoksynę (1994), więc to badanie nie dotyczy postaci doustnej. Wniosek przeglądu: oba badania są za małe i za krótkie, a naukowych dowodów brak.

Nie znaleźliśmy żadnego dużego badania z losowym przydziałem ani przeglądu systematycznego doustnej strofantyny w dławicy, niewydolności serca czy zawale. Tak samo ocenia to zrzeszenie lekarzy kas chorych z Badenii-Wirtembergii: brakuje badań prowadzonych według dziś uznanej metodologii.

A opinie z forów?

Opinie z forów to relacje pojedynczych osób. Nie wiadomo, co i w jakiej ilości ktoś przyjął, jakie brał inne leki i co by się stało bez strofantyny. Takie relacje otwierają pytanie, ale go nie zamykają.

Dlaczego wycofano strofantynę?

Nie wycofano jej jednym zakazem. Od lat 80. kardiologia miała lepiej zbadane i bezpieczniejsze leki, a strofantyna traciła znaczenie. Polscy lekarze wymieniają trzy powody: bardzo mały margines między dawką leczniczą a toksyczną, ryzyko przy chorych nerkach i dostępność bezpieczniejszych leków. W Niemczech zabrakło badań potrzebnych do ponownego dopuszczenia.

W Polsce

Ministerstwo Zdrowia potwierdziło w styczniu 2025 roku, że strofantyny nie ma w Urzędowym Wykazie Produktów Leczniczych dopuszczonych do obrotu w Polsce, a zespoły ratownictwa medycznego nie korzystają z leków z tą substancją. Rzecznik warszawskiego pogotowia podał, że w Państwowym Ratownictwie Medycznym nie ma jej od 1999 roku. Sprawdziliśmy też sami: 24 września 2026 roku Rejestr Produktów Leczniczych nie zawierał żadnego produktu ze strofantyną, również homeopatycznego.

Dr Henryk Różański pisał w 2010 roku, że po wojnie strofantynę produkowano w Polsce, i uważa, że niesłusznie wyszła z użycia. Sam jednak zaznacza, że doustnie wchłania się ona słabo, dlatego podawano ją dożylnie.

W Niemczech

W Niemczech doustną g-strofantynę sprzedawano jako gotowy lek pod nazwą Strodival. Według wyroku Federalnego Sądu Socjalnego z 20 marca 2024 roku lek miał jedynie tak zwane fikcyjne dopuszczenie, które wygasło w 2011 roku. Producent nie przedstawił danych z badań wymaganych do ponownego dopuszczenia, więc Strodival zniknął z rynku w 2012 roku. Nie był to zakaz urzędu.

Dziś strofantynę w postaci kapsułek lub roztworów przygotowuje w Niemczech około 10 aptek, wyłącznie na receptę. Kasy chorych płacą za nią tylko w wyjątkowych sytuacjach, a zrzeszenie lekarzy z Badenii-Wirtembergii odradza jej przepisywanie. W niewydolności serca stosuje się dziś inhibitory ACE lub sartany, beta-blokery i leki moczopędne, a w wybranych przypadkach digoksynę.

Strofantyna w kroplach: co naprawdę sprzedaje się w internecie?

Pod hasłem „strofantyna krople” kryją się trzy różne rzeczy: homeopatyczne rozcieńczenie D4 z Niemiec, recepturowy roztwór g-strofantyny wydawany w niemieckiej aptece na receptę oraz butelki z polskich sklepów internetowych i ogłoszeń. Żadna z nich nie jest w Polsce zarejestrowanym lekiem, a każda zawiera inną ilość substancji czynnej.

  • Homeopatia. Krople Strophanthus Hevert w rozcieńczeniu D4 są w Niemczech dopuszczonym lekiem homeopatycznym bez recepty, na bazie 49-procentowego alkoholu. Ulotka wyklucza je u osób poniżej 18 lat, w ciąży i podczas karmienia piersią. W polskim rejestrze ich nie ma.
  • Receptura. Kapsułki i roztwory g-strofantyny przygotowują na receptę niemieckie apteki. W Niemczech recepty wymagają nasiona strofantusa, ich przetwory i strofantyny. Zwolnione są tylko rozcieńczenia homeopatyczne od D4 wzwyż.
  • Butelki z polskich sklepów i ogłoszeń. Ekstrakty z nasion w alkoholu kosztują od około 300 do 520 zł za 100 ml. Jeden z takich sklepów sam zastrzega, że sprzedaje produkt „do celów analitycznych”, nieprzeznaczony do spożycia, oznaczony jako szkodliwy po połknięciu i wysoce łatwopalny. Nie podaje przy tym nazwy firmy.

Niemiecki urząd do spraw bezpieczeństwa żywności (BVL) uznaje wszystkie gatunki strofantusa za substancję leczniczą, bardzo silnie trującą i niezalecaną w żywności. Polska lista składników zakazanych w suplementach strofantusa nie wymienia. Zespół do spraw Suplementów Diety przypomina jednak, że suplement nie może działać leczniczo, a brak na liście nie oznacza dopuszczenia.

Czy strofantynę można legalnie kupić w Polsce?

W polskich aptekach i hurtowniach jej nie ma, bo nie ma zarejestrowanego produktu. Lek niedostępny w Polsce może sprowadzić lekarz w ramach importu docelowego, ale tylko taki, który jest dopuszczony do obrotu w kraju pochodzenia. My strofantyny nie sprzedajemy w żadnej postaci. W ofercie mamy wyłącznie książki o niej.

Import docelowy to procedura, w której wniosek składa lekarz przez system SOID, a konsultant ma 7 dni na jego zatwierdzenie. Potrzebna jest też recepta. Sens tej drogi jest prosty: za dawkę i kontrolę leczenia odpowiada lekarz, a nie sprzedawca z internetu.

Butelka kupiona z ogłoszenia nie przechodzi przez żadną z tych kontroli. Nie wiesz, ile zawiera substancji czynnej ani kto ją przygotował. Przy glikozydzie nasercowym to realne ryzyko, a nie formalność.

Czy strofantyna jest bezpieczna? Przeciwwskazania i interakcje

Nie dla każdego i nigdy bez lekarza. Strofantyna ma wąskie okno terapeutyczne: dawka, która pomaga, i dawka, która szkodzi, leżą blisko siebie. Nawet ulotka niemieckich homeopatycznych ampułek, zawierających najwyżej 15 mikrogramów strofantyny, wymienia kilkanaście przeciwwskazań i kilka groźnych interakcji z lekami.

Kiedy nie wolno jej stosować

Ta ulotka wymienia między innymi:

  • jednoczesne przyjmowanie digoksyny lub digitoksyny,
  • niedobór potasu lub magnezu i nadmiar wapnia we krwi,
  • wolne tętno oraz blok przedsionkowo-komorowy II lub III stopnia,
  • zespół WPW i kardiomiopatię przerostową z zawężeniem drogi odpływu,
  • dożylne podawanie wapnia,
  • ciążę, karmienie piersią i wiek poniżej 18 lat.

Prof. Krzysztof J. Filipiak, kardiolog i farmakolog kliniczny, podkreśla, że niewydolność serca i zawał to dwie różne choroby, a w zawale serca glikozydy nasercowe są przeciwwskazane, bo zwiększają ryzyko groźnych zaburzeń rytmu. Hasło o przerywaniu zawału, które widzisz na okładkach, stoi w sprzeczności z tym stanowiskiem.

Interakcje z lekami

Ta sama ulotka wymienia leki, które nasilają działanie albo toksyczność strofantyny: leki moczopędne, przeczyszczające, kortykosteroidy, beta-blokery, amiodaron, werapamil i klarytromycynę, a także lukrecję. Wiele z nich obniża poziom potasu. Niski potas zwiększa wrażliwość serca na glikozydy, co opisuje też polska charakterystyka produktu leczniczego digoksyny.

Objawy przedawkowania

Najczęstsze objawy przedawkowania glikozydów to nudności i wymioty: według charakterystyki digoksyny ma je około 80 % zatrutych. Dochodzą zaburzenia widzenia barw, na przykład widzenie na żółto, i splątanie. W cięższych przypadkach pojawiają się zaburzenia rytmu, aż do migotania komór.

Dlaczego nie podajemy dawkowania strofantyny?

Bo dawkę glikozydu nasercowego ustala lekarz, który zna poziom potasu, pracę nerek, zapis EKG i wszystkie przyjmowane leki. Doustnie wchłania się tylko kilka procent strofantyny, a ta ilość różni się między ludźmi. Ta sama porcja może u jednej osoby nic nie zmienić, a u innej zaburzyć rytm serca.

Dawki podawane na forach zwykle nie mówią, o jaki preparat chodzi. Receptura niemieckiej apteki ma inne stężenie niż butelka z ogłoszenia, a homeopatia D4 jeszcze inne. Przeliczanie ich na własną rękę to najprostsza droga do przedawkowania.

Którą książkę o strofantynie wybrać?

Jeśli chcesz szybko poznać argumenty zwolenników strofantyny, wybierz broszurę Michaela Iatroudakisa: 48 stron na jeden wieczór. Jeśli interesuje Cię pełny wywód szkoły Kerna, która tłumaczy zawał zakwaszeniem mięśnia sercowego, oraz relacje pacjentów, wybierz 140-stronicową książkę Kaegelmanna i Debusmanna. Obie przedstawiają jedną stronę sporu.

Najpierw rzecz, która myli kupujących: to nie są dwa wydania jednej książki. Mają tego samego polskiego wydawcę, Oficynę Wydawniczą ABA, i ten sam format 145 na 205 mm. Różnią się autorami, tłumaczami, objętością i treścią.

„Strofantyna”, Michael Iatroudakis: krótka broszura (48 stron)

Polskie wydanie ukazało się w 2024 roku w przekładzie Marty Brudny. Oryginał to niemiecka książka „Strophanthin: Das (fast) verschwundene Heilmittel” z 2018 roku. W biogramie autor podaje, że jest trenerem fitness i przeszedł szkolenie na Heilpraktikera, czyli niemieckiego uprawnionego naturoterapeutę, oraz na doradcę żywieniowego. Nie znaleźliśmy informacji, że jest lekarzem.

To 48 stron w miękkiej oprawie: historia strofantyny, jej działanie w ujęciu zwolenników i postacie preparatu. Tekst na okładce jest bardzo mocny: „Skuteczny naturalny lek przy niewydolności serca, przerywa zawał w kilka minut”. Traktuj go jako tezę autora. Kardiolodzy mówią co innego, o czym piszemy wyżej.

Strofantyna, książka Michaela Iatroudakisa, okładka

Dla kogo: dla osoby, która słyszała o strofantynie i chce w jeden wieczór poznać, co mówią jej zwolennicy, oraz dla czytelnika, który lubi historię medycyny w pigułce. „Strofantyna” Michaela Iatroudakisa to krótsza i tańsza z dwóch książek.

„Strofantyna. Ukryty i zapomniany skarb medycyny”, Hans Kaegelmann i Wieland Debusmann (140 stron)

Polskie wydanie ukazało się w 2026 roku, również w Oficynie Wydawniczej ABA. Autorami są internista Hans Kaegelmann, urodzony w 1917 roku, i emerytowany dentysta Wieland Debusmann. Według wydawcy Debusmann sam przeszedł zawał i od ponad 30 lat przyjmuje strofantynę.

To książka polemiczna, prawie trzy razy dłuższa od broszury Iatroudakisa. Broni tezy, że zawał wynika z zakwaszenia, a zakrzep jest tylko jego skutkiem, czyli teorii Bertholda Kerna. Omawia też mózg i udary, a druga część zawiera relacje pacjentów. Z dwóch książek ta odchodzi najdalej od stanowiska dzisiejszej kardiologii.

Strofantyna. Ukryty i zapomniany skarb medycyny, Kaegelmann i Debusmann, okładka

Dla kogo: dla czytelnika, który chce poznać pełny wywód zwolenników strofantyny, z historią sporu i doświadczeniami pacjentów. To też dobry wybór dla kogoś, kto przeczytał już broszurę i chce więcej. „Strofantyna. Ukryty i zapomniany skarb medycyny” jest dłuższa i droższa.

Żadna z tych książek nie jest przeglądem badań ani poradnikiem kardiologicznym. Obie piszą z pozycji zwolenników, dla których medycyna głównego nurtu niesłusznie odrzuciła strofantynę.

Tabela: dwie książki o strofantynie w jednym zestawieniu

Cecha „Strofantyna”, Iatroudakis „Strofantyna. Ukryty i zapomniany skarb medycyny”, Kaegelmann i Debusmann
Autorzy autor poradników po szkoleniu na Heilpraktikera internista (rocznik 1917) i dentysta, który sam przeszedł zawał
Objętość 48 stron, broszura 140 stron
Polskie wydanie Oficyna Wydawnicza ABA, 2024 Oficyna Wydawnicza ABA, 2026
Główna teza strofantyna to zapomniany lek na serce zawał wynika z zakwaszenia serca (teoria Kerna)
Dla kogo szybkie wprowadzenie w jeden wieczór pełny wywód zwolenników i relacje pacjentów
Na co uważać bardzo mocne obietnice na okładce najdalej od stanowiska dzisiejszej kardiologii

Jak czytać książki o strofantynie, żeby sobie nie zaszkodzić?

Czytaj je jak zapis jednej strony sporu, a nie jak instrukcję leczenia. Nie zmieniaj na ich podstawie leków, nie przenoś z nich liczb na siebie, zapisuj pytania dla kardiologa i sprawdzaj badania, na które powołują się autorzy. Tak przeczytana książka o spornym leku daje wiedzę o historii medycyny, a nie ryzyko.

  1. Nie odstawiaj leków na serce. Żadna lektura nie jest powodem, żeby przerwać leczenie przepisane przez kardiologa. Każdą zmianę uzgadniaj z lekarzem.
  2. Nie przenoś liczb z książki na siebie. Autorzy obu książek piszą z perspektywy Niemiec, gdzie strofantyna była dostępna na receptę. W Polsce nie ma zarejestrowanego preparatu, więc nie ma do czego tych liczb przyłożyć.
  3. Zapisz pytania i zanieś je kardiologowi. Na przykład: czy moje leki wchodzą w interakcje z glikozydami, jaki mam poziom potasu, czy mam wskazania do digoksyny.
  4. Sprawdzaj badania, na które powołują się autorzy. Jeśli książka cytuje badanie, poszukaj go w bazie PubMed i zobacz, ilu miało uczestników. Wiele argumentów w tym sporze opiera się na obserwacjach sprzed dekad.

Co możesz zrobić dla serca za darmo?

Najwięcej dla serca dają rzeczy, które nic nie kosztują: pomiar ciśnienia w domu, znajomość objawów zawału i udaru, lista przyjmowanych leków dla lekarza, podstawowe badania krwi i codzienny ruch. Żadna z nich nie wymaga zakupów, a każda daje więcej niż jakakolwiek lektura o strofantynie.

  • Zmierz ciśnienie w domu przez 7 dni. Rano i wieczorem, po 5 minutach odpoczynku, na siedząco. Zapisz wyniki i zabierz je do lekarza.
  • Poznaj objawy zawału i udaru. Ból lub ucisk w klatce piersiowej trwający dłużej niż kilka minut, duszność, zimny pot, nagłe osłabienie jednej strony ciała albo zaburzenia mowy to powód, żeby dzwonić pod 112, a nie szukać kropli.
  • Zrób listę wszystkich przyjmowanych leków i suplementów. Przy glikozydach nasercowych liczą się interakcje, także z lukrecją i lekami przeczyszczającymi.
  • Poproś lekarza o oznaczenie potasu i kreatyniny. To podstawowe badania krwi. Pokazują, jak organizm poradziłby sobie z lekami nasercowymi.
  • Ruszaj się codziennie. Spacer w tempie, przy którym możesz rozmawiać, to dobry początek, jeśli lekarz nie zalecił inaczej.

Najczęstsze błędy

  • Odstawienie przepisanych leków na rzecz strofantyny. To najgroźniejszy błąd. Przepisane leki mają dowody skuteczności, a doustna strofantyna ich nie ma.
  • Łączenie strofantyny z digoksyną albo lekami moczopędnymi bez wiedzy lekarza. Pierwsze jest przeciwwskazaniem, drugie groźną interakcją.
  • Kupno kropli, które sprzedawca sam opisuje jako nieprzeznaczone do spożycia. Taki opis nie jest formalnością. To informacja, że nikt nie odpowiada za skład.
  • Mylenie homeopatii D4 z recepturą g-strofantyny. To zupełnie różne ilości substancji czynnej. Dawka jednej postaci nie przenosi się na drugą.
  • Zakup obu książek w przekonaniu, że to dwa wydania tej samej. To dwie różne prace. Druga nie powtórzy treści pierwszej, ale też nie przyniesie badań, których nie ma.

Kiedy zamiast czytania potrzebny jest lekarz?

Wtedy, gdy pojawiają się objawy, których nie wolno przeczekać. Choroby serca nie wybaczają zwłoki, a strofantyna nie jest domowym sposobem na ostre stany. Przy bólu w klatce piersiowej, duszności czy objawach udaru liczy się czas dotarcia do szpitala. Zadzwoń pod 112 albo skontaktuj się z lekarzem, jeśli występuje którykolwiek z poniższych objawów:

  • ból, ucisk lub pieczenie w klatce piersiowej trwające dłużej niż kilka minut, także promieniujące do ręki, żuchwy albo pleców,
  • duszność w spoczynku albo nagle narastająca duszność,
  • omdlenie, kołatanie serca z zawrotami głowy, bardzo wolne albo nierówne tętno,
  • nagłe osłabienie lub drętwienie jednej strony ciała, opadający kącik ust, zaburzenia mowy,
  • nudności, wymioty, widzenie na żółto albo splątanie u osoby, która przyjmuje strofantynę, krople z internetu albo digoksynę.

W ostatnim przypadku zabierz ze sobą butelkę albo opakowanie, żeby lekarz wiedział, co zostało przyjęte.

Najczęstsze pytania

Co to jest strofantyna?
To glikozyd nasercowy z nasion afrykańskiego skrętnika (Strophanthus). Zwiększa siłę skurczu serca, bo hamuje pompę sodowo-potasową w jego komórkach. Najbardziej znana postać, g-strofantyna, to ta sama cząsteczka co ouabaina. Należy do tej samej grupy co digoksyna.

Dlaczego wycofano strofantynę?
Od lat 80. kardiologia miała lepiej zbadane i bezpieczniejsze leki. Lekarze wskazują bardzo mały margines między dawką leczniczą a toksyczną oraz ryzyko przy chorych nerkach. W Niemczech producent doustnego Strodivalu nie przedstawił badań do ponownego dopuszczenia i lek zniknął w 2012 roku. W Polsce ratownictwo medyczne nie używa jej od 1999 roku.

Czy strofantynę można kupić w aptece?
Nie. W Polsce nie ma żadnego zarejestrowanego produktu ze strofantyną, także homeopatycznego. W Niemczech g-strofantynę przygotowuje na receptę około 10 aptek. My sprzedajemy tylko książki o strofantynie, nie sam preparat.

Czy strofantyna jest bezpieczna?
Nie bez lekarza. Ma wąskie okno terapeutyczne i wchodzi w interakcje między innymi z digoksyną, lekami moczopędnymi i przeczyszczającymi. Przedawkowanie daje wymioty, zaburzenia widzenia barw i groźne zaburzenia rytmu. Jest przeciwwskazana w ciąży, podczas karmienia piersią i u osób poniżej 18 lat.

Czy strofantyna obniża ciśnienie?
Nie ma badań, które by to pokazywały, i nie jest lekiem na nadciśnienie. Wyższe stężenia substancji podobnej do ouabainy, wytwarzanej w organizmie, częściej towarzyszą nadciśnieniu, a u szczurów wlew ouabainy wywołał nadciśnienie. Ciśnienie obniża się lekami dobranymi przez lekarza.

Czy strofantyna pomaga na zawał?
Nie ma na to dowodów. Prof. Krzysztof J. Filipiak podkreśla, że w zawale serca glikozydy nasercowe są przeciwwskazane. Przy objawach zawału dzwoń pod 112. W zawale liczy się czas dotarcia do szpitala, a nie krople.

Czym są krople strofantyny?
To zbiorcza nazwa trzech różnych produktów: homeopatycznego rozcieńczenia D4 z Niemiec, recepturowego roztworu g-strofantyny na receptę oraz ekstraktów z nasion sprzedawanych w internecie. Żaden z nich nie jest w Polsce zarejestrowanym lekiem, a stężenie substancji czynnej w każdym jest inne.

Czy mogę przyjmować strofantynę zamiast leków na serce?
Nie. Odstawienie przepisanych leków na rzecz preparatu bez badań to najgroźniejszy błąd w tym temacie. Jeśli chcesz porozmawiać o strofantynie, zrób to z kardiologiem, który zna Twoje wyniki, i zabierz listę wszystkich przyjmowanych leków.

Podsumowanie

Strofantyna to prawdziwy lek nasercowy z niezwykłą historią: od trucizny na groty strzał, przez szczoteczkę Johna Kirka i klinikę w Strasburgu, po spór o doustne kapsułki. Dziś w Polsce nie ma jej w żadnej zarejestrowanej postaci, a postać doustna nie ma dowodów skuteczności. Wiedza o strofantynie jest więc dziś sprawą książek, a nie domowej apteczki.

Na początek wybierz krótką broszurę Iatroudakisa, a po pełny wywód sięgnij po książkę Kaegelmanna i Debusmanna. Więcej lektur o zdrowiu jest w dziale Księgarnia, a książki o innych podejściach do zdrowia w działach Książki o naturalnych terapiach i zdrowiu oraz Książki o ziołach i ziołolecznictwie.

Informacje zawarte w artykule mają charakter ogólny i edukacyjny. Nie zastępują porady lekarza ani farmaceuty i nie stanowią zaleceń terapeutycznych. Nie sprzedajemy strofantyny w żadnej postaci. Książki, o których piszemy, przedstawiają poglądy ich autorów. Zmianę leczenia chorób serca zawsze uzgadniaj z kardiologiem. Dane o książkach pochodzą od wydawcy, Oficyny Wydawniczej ABA, oraz z katalogu Biblioteki Narodowej.

Źródła

Opublikowano w: Katalog Główny